Wzięłam głęboki wdech i dotknęłam czoła. Miałam na nim dużego guza. Dobrze pamiętałam wszystko co się stało... Oprócz tego jak znalazłam się na łóżku owinięta kocem i ręcznikiem. Cała byłam pokryta częściowo zaschniętą krwią.
Powoli o własnych siłach wstałam z łóżka i podeszłam do komody by wyjąć z niej jakieś ciuchy. Musiałam szybko wziąć prysznic.
Od kiedy pamiętam brzydziłam się krwi... A teraz cała byłam nią pokryta...
Wzięłam białą koszulkę na ramiączkach i czarne rurki. Z następnej szuflady wyjęłam biały stanik i majtki do kompletu.
Szybko się odwróciłam i dopiero teraz zauważyłam bruneta leżącego na ziemi. Spał.
Nachyliłam się nad nim i ujrzałam jego twarz. Jared... czy jak mu tam było. Spał twardym snem, tak jakby nigdy nic... Nie zwracając na niego uwagi wyszłam z pokoju wprost na korytarz. Skierowałam się do pokoju Kevina. Weszłam do jego łazienki.
Było tam czysto jak na Keva. Może przed przeprowadzką do babci postanowił posprzątać w swoim pokoju? Albo... Albo coś zgubił i musiał posprzątać, by to coś znaleźć... Ta druga wersja była bardziej realna niż ta pierwsza. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. W głębi serca miałam nadzieję, że to przykre doświadczenie z krwią się nie powtórzy. Nie mogło się powtórzyć...
Dokładnie się umyłam spłukując z ciała całą krew. Wyszłam spod prysznica i wzięłam z szafki ręcznik. Mój ręcznik... Co mój ręcznik robił w łazience Kevina? Postanowiłam nad tym nie myśleć. Ubrałam się w przygotowane ciuchy i stanęłam przed lustrem. Zaczęłam czesać swoje blond włosy. Zamknęłam oczy i nagle poczułam czyjeś ręce na mojej talii. Momentalnie się odwróciłam i ujrzałam mojego wujka którego oczy były czarne jak heban. Krzyknęłam przerażona.
-Cii. Cassandro nie skrzywdzę cię jeśli będziesz cicho...-szepnął zatykajac mi usta.
-Nie jesteś George'm. A więc kim?-zapytałam odsuwając jego rękę.
-To kim lub czym jestem nie ma tu znaczenia. Ważne jest tylko to, że mam wobec ciebie wielkie plany...
-Co to wszystko ma znaczyć? Co zrobiłeś z moim wujkiem?
-Użyczyłem sobie jego ciała na jakiś czas. Mam nadzieję, że się nie gniewasz.-powiedział i nagle jego oczy wróciły do normalności.
Przełknęłam głośno ślinę. Nie mogłam wykrztusić z siebie ani słowa.
-Chcesz wiedzieć co ja i inni tacy jak ja planują wobec ciebie?-zapytał.
Popatrzyłam na niego.
-Chcę...
-Każdy demon jakiego znam chce się schwytać... Widzą w tobie zagrożenie... To dlatego zginęli twoi rodzice... Jak dla mnie... Jesteś tak niebezpieczna jak mały, zbłąkany szczeniak...
-Ale czemu widzą we mnie rywala? Co ja im takiego zrobiłam?
-Nie wiesz? Matka ci nie powiedziała?
-Czego?-spytałam i nagle usłyszałam głos dochodzący z korytarza. Demon upadł na kolana i zaczął się czymś krztusić. Nagle nad nim uniosła się chmura czarnego dymu.
Upadł na ziemię. Nagle usłyszałam jak ktoś głęboko zaczerpnął świerzego powietrza.
-Cassie? Nic ci nie jest?-zapytał mój wujek powoli siadając na płytkach.
-Nie jesteś moim wujkiem...
-Cassie. To ja. Proszę uwierz mi...
-Jesteś demonem. Chcesz mnie zabić. Tak jak wszyscy.
-Nie jestem demonem. Zostałem opętany, ale on już mnie opuścił. Proszę uwierz mi.
Popatrzyłam na niego.
Wierzyłam mu. Nagle drzwi do łazienki się otworzyły.
-Mogłaś umrzeć! Na prawdę jesteś tak głupia?! Ratowałem cię na marne?! Na marne wysłałem tego demona do piekła, co?-zapytał wściekły Jared.
Nie wiem czemu nie mogłam przypomnieć sobie jego prawdziwego imienia.
-Jared, ja...
-JESTEM DEAN, A NIE ŻADEN GŁUPI JARED!-krzyknął i po chwili wziął głęboki oddech.-Idź się spakuj. Ja odwiozę twojego wujka do domu.
Przytaknęłam i wyszłam z łazienki.
Z korytarza słyszałam cichą rozmowę mojego wujka z Deanem.
Weszłam do swojej sypialni i oparłam się o komodę.
W pokoju panowało istne pobojowisko... Ale nie zwracałam uwagi ani na to, ani na to po co miałam się pakować. Po prostu to robiłam.
***
Spakowałam wszystko co było mi najpotrzebniejsze.
Zakleiłam plastrem ranę na czole. Zrobiłam na szybko makijaż i związałam włosy w wysokiego kucyka. Nim się zorientowałam była już 20:20.
Ktoś o mnie myślał. Tylko kto? Dean? Byłam tego prawie pewna... W końcu zawoził mojego wujka do domu.
Pomyśleć, że w jeden tydzień straciłam lub prawie straciłam tak dużo swoich bliskich... Ale nie mogłam płakać. Już wystarczająco się dzisiaj wypłakałam. I rano myśląc o rodzicach, i wtedy gdy przyszło mi na myśl to, że gdyby nie Dean, mój wujek już... Nie mogłam tak dłużej.
Musiałam w końcu się pozbierać. Mój płacz nie przywróci nikogo do życia. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-To ja, Dean. Otworzysz?
Podeszłam do nich i przekręciłsm kluczyk. Nacisnęłam klamkę i otworzyłam drzwi.
-Spakowałaś się? Możemy jechać?-zapytał patrząc na mnie.
-Tak. Chyba tak. Ale gdzie jedziemy?
-Do motelu w którym zatrzymaliśmy się z Samem. Tam ci wszystko wytłumaczę. Nie jesteśmy tutaj bezpieczni. Ktoś chce cię dopaść. I ten ktoś nie będzie tak litościwy jak twój "wujek".
Spuściłam wzrok i podniosłam dwie torby, które spakowałam.
-Dzięki Dean. Nie wiem co by się stało gdyby nie ty.
-Nie jesteś zła, że tak się wściekłem?
-Nie... Rozumiem cię. Też bym się tak zachowała.-powiedziałam i się smutno uśmiechnęłam.
-Pewnie tak. Na samą myśl, że gdybym bezmyślnie użył colta przechodzą mnie dreszcze...
-Czemu?
-Ponieważ wtedy zabiłbym George'a. Nie lubię zabijać ludzi...
-A znasz kogoś kto lubi?
-Znałem. Wszyscy już nie żyją.
Westchnęłam. Nigdy nawet nie pomyślałabym o tym, że kiedyś będę rozmawiać o takich rzeczach... A jednak. Kiedyś musiał nastąpić ten pierwszy raz, prawda? I owszem... Nastąpił. Właśnie wtedy. 14 Kwietnia dwa tysiące trzynastego roku. Sześć dni po śmierci moich rodziców.
Czułam jakby coś we mnie pękło. Jakby... Budziła się we mnie wola walki...
-Bierz torbę i chodź za mną.-powiedział i wyszedł.
Wzięłam pamiętnik z toaletki i podniosłam lekką torbę. Drugą, cięższą wziął Dean.
Jeszcze raz obejrzałam się po pokoju. Popatrzyłam na okno. Zauważyłam na nim ślad damskiej ręki. Podeszłam bliżej i zauważyłam blondynkę z całkiem białymi oczami. Nim się zorientowałam zniknęła. Czułam jak moje serce bije... Tak jakby miało za chwilę wyskoczyć mi z piersi.
Bałam się. Bałam się, że to wcale nie jest długi koszmar....
Wyjrzałam przez okno. Na zewnątrz nikogo nie było.
Mogłabym przysiąc, że widziałam blondynkę patrzącą na mnie wywróconymi gałkami ocznymi.
Nagle usłyszałam za sobą niski głos Deana.
-Idziesz?
-Tak już, Jared.-powiedziałam z rozpędu.
-Dean.
Popatrzyłam na niego i skierowałam się w jego stronę.
Zeszliśmy po schodach i wyszliśmy na dwór. Nie przejmowałam się wyważonymi drzwiami ani tym co powiedzą sąsiedzi. Liczyło się tylko moje bezpieczeństwo. Moje i moich bliskich.
Żwawym krokiem podeszłam do Chevroleta i otworzyłam drzwi od strony pasażera. Dean wpakował moje torby na tylne siedzenie i w końcu usiadł za kółkiem.
Westchnął i odpalił Impalę.
Z silnika wydobył się cudowny dźwięk.
Ruszyliśmy. Dean włączył kasetę Metallici.
Od razu rozpoznałem tą melodię. Enter Sandman... Spojrzałam ukradkiem na przystojnego dwudziestu trzy latka i się uśmiechnęłam.
Ruch jego ust doskonale współgrał z tekstem piosenki.
Oparłam się o siedzenie i zaczynałam się rozpływać przy dźwięku muzyki...
***
-Budź się, księżniczko!-krzyknąłem i lekko poruszyłem jej ramieniem.
-Jared, nie budź mnie...
-Dean.-poprawiłem dziewczynę.-Tak trudno zapamiętać te cztery litery?
-Gdybyś od razu się tak przedstawił to nie byłoby problemu.-odpowiedziała i leniwie wyszła z samochodu.
-Uważaj na tapicerkę, dopiero co ją...-ostrzegłem Cassandrę.
-Uważam, uważam!
Przewróciłem oczami i wyjąłem jej torby z tylnego siedzenia.
-Pomóc ci nieść bagaże?-zapytała troskliwie osiemnastolatka.
-Litości... Jestem dorosły, silny i przystojny. Myślisz, że nie uniosę jakiś głupich toreb?
-Tak właśnie myślę. Wyglądasz na tchórza.
-To było przykre.-dziewczyna zaczęła się śmiać.-Ja nie żartuję. Na serio zraniłaś moje uczucia, Cassandro. Czuję się tak jakby moje serce pękło z rozpaczy...
-Jeszcze nigdy nie widziałam tak ironicznego faceta jak ty.-powiedziała i odeszła ode mnie.
Uśmiechnąłem się i poszedłem za nią. Oczywiście wcześniej zamknąłem auto...
Przeszedłem przez drzwi wprost do recepcji.
-Dobry wieczór. Pański narzeczony jest już w pokoju.-powiedziała recepcjonistka.
Zrobiłem przerażoną minę. Popatrzyłem na Cassie.
-Jesteś gejem?-rzuciła mi prosto w twarz.
-Nie. Po prostu mój młodszy brat robi sobie jaja. Lepiej już chodźmy.
Podszedłem do recepcji i poprosiłem o zmianę pokoju na większy. Niestety... był tylko jeden. Z jednym łóżkiem małżeńskim i jedną kanapą.
No cóż... lepsze to niż mieszkanie we troje w pokoju z jednym łóżkiem. Odebrałem kluczyk i poszedłem wraz z Cassie do wyznaczonego pokoju. Gdy weszliśmy do niego od razu ujrzeliśmy panujący tam porządek.
Bezdźwięcznie powiedziałem "Wow" i położyłem torby Cassie na podłodze.
-Idę po Sama, zaczekaj tu i się rozpakuj.-rozkazałem i gdy już miałem wychodzić, dziewczyna mnie zatrzymała.
-Idę z tobą. Chcę poznać twojego brata, który powiedział, że jesteście gejami.
-Okej. Jak sobie chcesz...-powiedziałem i wypuściłem Cassie na korytarz.
Zaraz za nią wyszedłem ja, zamykając drzwi na klucz.
Od razu skierowałem się do dawnego pokoju. Gdy weszliśmy do niego, poczuliśmy słodki zapach dochodzący z łazienki.
-Co Sammy, znów obrabowałeś sklep z cukierkami?-zapytałem ironicznie pukając głośno w drzwi do łazienki.
Nagle drzwi się otworzyły, a w nich ukazał się mój młodszy brat z ręcznikiem owiniętym wokół bioder.
-Dean, nie mówiłeś, że będziesz mieć gości...-powiedział speszony brunet.
-Mała zmiana planów, Sammy. Sam to jest Cassie, Cassie to jest mój młodszy brat Sammy. Podajcie sobie ręce.
-Hej, Cassie. Nie mam jak ci podać ręki, bo jest możliwość tego, że spadnie mi ręcznik.-odpowiedział patrząc na mnie wściekle.
-Nic się nie dzieje. Następnym razem.
-Okej. Dosyć już. Sammy przeniosłem nas do większego pokoju. Spakuj nasze rzeczy i przyjdź do nas. Będziemy na dole.
-Okej. Spakuję nas, ale pozwól, że najpierw się ubiorę. Wątpię by sąsiedzi byliby zachwyceni widząc mnie w samym ręczniku.
-Myślę, że damska część byłaby bardzo zadowolona. A męska miałaby przykład do naśladowania.-powiedziała Cassie ze szczerym uśmiechem na ustach.
-A pomyśleć, że Sammy od dawna naśladuje mnie...-wyszeptałem.
-Nie przeginaj...-odpowiedział Sam i biorąc ciuchy z łóżka, wszedł z powrotem do łazienki.
-On tylko wydaje się być takim zadufanym w sobie kretynem. Nie przejmuj się.-wytłumaczyłem uśmiechając się cwaniacko.
-No tak... Zapomniałam, że ty jesteś skromnym, nieśmiałym romantykiem, który jest prawiczkiem w dodatku.
-Owszem. Zapomniałaś dodać, że rzadko flirtuję i nie oglądam striptizerek.-powiedziałem i się szczerze uśmiechnąłem.
-Jesteś ohydny... Każdy łowca jest takim idiotą?-zapytała.
-Nie... Tylko mój brat.
-Z tego co widzę, Sam jest całkiem inny niż ty. I mogę się założyć, że jest nieśmiały, romantyczny, sprytny, mądry i miły.
-Potrafisz rozgryźć czyjś charakter po wyglądzie? No wiesz. Chodzi mi o to, że jak zobaczysz jakąś część ciała faceta to od razu poznajesz jego charakter?-spytałem zaskoczony.
-Powiedzmy.-odpowiedziała.
-Zademonstrujesz? Jaką część mojego ciała chcesz?
-Jesteś zbokiem!-krzyknęła i mnie mocno szturchnęła.
-Przecież to ty o tym pomyślałaś, nie ja.-powiedziałem i otworzyłem drzwi do pokoju numer pięć.
Cassie przewróciła oczami i weszła do pomieszczenia. Od razu położyła się na kanapie.
-Zajmuję ją.-powiedziała.
-Hola, hola! Nie będę spał z Samem w jednym małżeńskim łóżku! Jeszcze mnie zgwałci!
-Prędzej ty jego...-odpowiedziała i wybuchnęła radosnym śmiechem.
Sprawiłem, że zapomniała o tym wszystkim co spotkało ją w ostatnich dniach...
Byłem cudotwórcą.
Rzuciłem się na łóżko.
-Ha-ha! Bardzo śmieszne, Cassandro.-rzuciłem ironicznie patrząc na blondynkę wylegującą się na kanapie.
-Nie nazywaj mnie tak! Jestem Cassie, ewentualnie Cass przez dwa 's'.-wytłumaczyła.
Uśmiechnąłem się patrząc na sufit.
***
-Dzięki.-powiedziałam uśmiechając się szeroko gdy Dean podał mi gorącą kawę.
-Nie ma sprawy. Miałem ci wytłumaczyć co nieco prawda?-zapytał przystojniak.
-Tak...
-No więc na początku pytanie... Skąd pod prysznicem wzięło się tyle krwi?
-Zaczęła lecieć z natrysku prysznica. Nie wiem jak to możliwe ale...
-Okej... Widziałaś kto cię zaatakował? George mi powiedział, że to nie był demon który go opętał.
-Nie... Nie wiem kto mógł to zrobić. A ty masz jakąś teorię?-spytałam.
-Azazel.-rzucił Dean.
-Co?
-Nie co, ale raczej kto. To jest Demon, który nie wiadomo czemu zabił moich rodziców. Od dawna z Samem podejrzewamy, że zawarli z nim pakt czy coś w tym stylu, ale... Twoi rodzice pewnie tego nie zrobili... Prawda?-zapytał Dean patrząc na mnie swoimi zielonymi oczami.
-Nie mam bladego pojęcia...-odpowiedziałam i zaczęłam pić gorącą kawę.
-Cassie widziałaś coś dziwnego gdy mnie nie było z tobą u ciebie w pokoju?-zapytał po chwili.
Prawie zakrztusiłam się gorącym napojem na samą myśl o kobiecie. Postanowiłam milczeć.
-Cassie?-spytał ponownie i się do mnie przysunął.
-Okej,okej. Widziałam coś! Czy raczej kogoś.-powiedziałam mając dosyć patrzącego na mnie Deana.
-Kogo?
-Kobietę z wywróconymi gałkami ocznymi!
-A więc ona istnieje...-szepnął Dean i wstał z łóżka.
Od razu skierował się do plecaka rzuconego w kącie. Wyjął z niego jakiś dziennik. Zaczął wertować kartka po kartce aż nagle zatrzymał się na jednej stronie i podszedł do mnie i pokazał jakiś rysunek.
-Czy wyglądała tak?-zapytał i pokazał mi blondynkę z całkiem białymi oczami.
Szkic był bardzo dokładny.
-Tak. To właśnie ona. Nie wiesz kim jest?
-Według wizji Sama, to jest Lilith. Ale... No nie wiem. W końcu to tylko głupia wizja...
-Tak...-powiedziałam i westchnęłam.
Wstałam i odłożyłam kubek na stół.
Zaczęłam panicznie poszukiwać czegoś do spania.
-Nie masz piżamy? Pożyczyć ci coś do spania?-zapytał Dean troskliwym głosem.
-Nie... Albo tak. Cokolwiek.-odpowiedziałam składając ręce jak do modlitwy.
-Ciesz się, że Sammy przyniósł moje ciuchy...-powiedział i podszedł do swojej torby.
Wyjął z niej koszulę i mi ją wręczył.
Uśmiechnęłam się do niego i skierowałam się w stronę łazienki. W ostatniej chwili się odwróciłam.
-A wy łowcy w ogóle się czegoś boicie?
-Ja mam tylko lęk przed samolotami... Lecz Sammy...
-Co Sammy?
-Jego największym lękiem są klauny i oglądanie pornoli w sieci.-wytłumaczył robiąc śmieszną minę.
Wybuchnęłam śmiechem.
-No co?-zapytał zdziwiony.
Nie mogłam powstrzymać mojego ataku śmiechu.
Machnęłam ręką z rezygnacją i weszłam do łazienki.
Jeszcze nigdy nie widziałam tak pozytywnie nastawionego faceta...
____________________________________________
Wymęczyłam nexta! :DD Tzn wymęczyłam sprawdzenie nexta, bo napisałam go już dawno ;D No ale jeszcze gify i poprawka :33
Mam tylko nadzieję, że nie przeoczyłam, żadnego nie potrzebnego szeptania :DD
Ostatnio kompletnie nie mam czasu zacząć przepisywać 5 rozdziału -,-' ogólnie mam tylko połowę :DD
Tylko do spotkania nowego bohatera ;/
Wryyy :D Kurde! :D Ta nauka zaczyna mnie wkurzać bo nie mam czasu na pisanie -,-'
Właśnie! Nowe rozdziały będą się pojawiać co około 1,5 tygodnia, bo wiecie jak to jest ze szkołą :/
No to chyba tyle ode mnie :DD
Oczywiście komentujcie i bądźcie cierpliwi, a na pewno będziecie zadowoleni, bo w 5 będzie się sporo działo :DD TZN:Będzie dużo zaskoków i momentów "OMG!" :D
I wprowadzam... A to się dowiecie za około półtorej tygodnia! :D
Oczywiście to co zwykle czyli komentujcie, nie bójcie się, bo nie gryzę :DD
Baju :**




Awww.... nareszcie zaczyna mi się to podobać! Usunęłaś szepty i zobacz jakie to jest teraz świetne! Hahahahaha, kocham te teksty Deana ♥
OdpowiedzUsuńAzazel? Serio? Azazel? Mi się kojarzy to tylko i wyłącznie z wywołującym demony Magnusem O.o
Lilith! Moja piękna Lilith! ;33
Chaaaaaa.... A ja wiem kogo wprowadzisz! ;33 A ja wiem, a wy nie, a ja wiem, a wy nie....
Okej, dobra, kończę komenta ;**
Do następnego! xD
PS Wciśniesz gdzieś demoniczną ospę? xDD
Tak jak już pisałam na facebook'u ( wita was Pani Paulina S. XD ) rozdział jest niesamowity ! < 3 . I jeszcze na dodatek gify z Jensenem *o* . Niebo ;* .
OdpowiedzUsuńWezme przykład z ciebie Affaff ♥
OdpowiedzUsuńTo był najlepszy rozdział! Co ja pieprze wszystkie były świetne! Dodawaj że szybko nexta bo chce wiedziec w jakich okolicznościach poznamy.....nowa postac ^^ Kurde już bym napisała kto to jest :3 Ależ ze mnie papala wstretna. Dobra co dalej....gify! Nie obrazisz sie jak pare z nich użyje u siebie????? ^^ napewno sie nie obrazisz ty taka milutka jesteś :D
Nie no dobra koncze z tym pisanie, bo....dobra koniec!
P.S-Własnie wsadz tam demoniczna ospe i te zarabiste pioseneczki Willa xD
Lofciam i do nastepnego! ♥
Nie martw się, będziemy cierpliwi. W końcu 1,5 tygodnia to nie jest duży odstęp czasu, niektórzy dodają nowe rozdziały co kilka miesięcy - to jest dopiero katorga.
OdpowiedzUsuńNo więc tak, miałam skomentować i oczywiście na wstępie muszę przyznać, że mi się podobało.
Jestem ciekawa, kim jest ta nowa postać. No cóż, moje poprzedniczki wiedzą, a ja nie, cóż za tortura :C
Czekam na więcej i dużo, dużo weny życzę !
Jak wiesz, moje opowiadanie o The Originals dobiega końca, ale ja wciąż mam zamiar pisać. Tym razem powstał blog o Dramione. Nawet jak nie lubisz Harry'ego Pottera czy ów pary i tak serdecznie zapraszam, bo, jeżeli lubisz mój styl pisania, może ci się spodobać. Dramione przypomina mi Klaroline, bo na początku dziewczyna nie lubi chłopaka i więź między nimi powstaje powoli. To taka jakby zakazana miłość, więc jeżeli choć trochę jesteś zainteresowana, zapraszam ;)
A i wszelaki spam bardzo bym prosiła, aby kierowany był tutaj - http://dramione-zapomniana.blogspot.com/p/spam.html
Notka ciekawa i co najważniejsz Sammy! <3333
OdpowiedzUsuńNa prawdę zaczyna sie ciekawie, nie mogę sie doczekać aż będzie kontynuacja ;)
ps. rozdział pierwszy na : http://forgotten-blood.blogspot.com/
Przepraszam że dopiero teraz ale kompletnie nie miałam czasu aby wejść :(
OdpowiedzUsuńRozdział długi .. i to mi się podoba
Teksty Deana ... miazga xd :D
Bardzo ciekawa jestem kogo obsadzisz w nowej roli hmmm.
Czekam na następny oczywiście :)
Pozdrawiam i życzę weny :)
W końcu znalazłam czas aby coś napisać. Rozdział przeczytałam już jakiś czas temu i bardzo mi się podoba. Teksty Deleny są mega :D Czekam na kolejny!
OdpowiedzUsuńSerdecznie zapraszam do mnie na kolejny rozdział po-prostu-tylko-ja.blogspot.com
Pozdrawiam :)
Hej piszesz bardzo ciekawie :) czy moglabys informować mnie o nowych rozdziałach na takaruzelaskonczysiehustawka.blogspot.com z góry dzięki :)
OdpowiedzUsuńHejka piszesz ciekawie, nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Zapraszam do mnie!
OdpowiedzUsuńBuziaczki!
Do napisania!
witam. Na http://forgotten-blood.blogspot.com/ pojawił się rozdział drugi, na który serdecznie zapraszam.
OdpowiedzUsuńmadelein f.
Hej ! Jestem tu, by ze smutkiem poinformować, że na moim blogu pojawił się właśnie epilog. Mam nadzieję, że wyrazisz swoją opinię na temat całego opowiadania. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńhttp://mikaelsonfamily.blogspot.com/
Mam małe pytanko sama wzięłaś pomysł na bloga czy z jakiegoś serialu ?
OdpowiedzUsuńFabułę bloga wymyśliłam sama, aczkolwiek kilkoro bohaterów będzie z serialu Supernatural :*
UsuńMiłe opowiadanie :) Wpadłam tutaj przypadkowo i z miłą chęcią przeczytałam rozdział :) Cassie bardzo mi się spodobała. No i Sammy i Dean. Przy numerze z pańskim narzeczonym padłam :D Świetnie to wymyśliłaś :) Cóż, pozdrawiam i dużo weny życzę :)
OdpowiedzUsuńhttp://zycie-oczami-wampira.blogspot.com/